Kategorie: Wszystkie | Moje pytania
RSS
sobota, 30 listopada 2013
Dawkowanie chwil...

Jak nie wiele rozumiem, choc tak bardzo staram sie pojac zachowanie kogos, kto cieplo do mnie porankiem i wieczorem pisze, a przez caly dzien traktuje jak bym byla powietrzem. Gdy nie odzywam sie przez pare dni, pyta sie sms-em o zdrowie. Lecz moje codzienne mysli i odczucia nie interesuja go wcale, poniewaz niewiele na nie odpowiada lub odpowiada wymijajaco. Zostalam usunieta z grona znajomych, a jednak utrzymuje kontakt piszac cieple slowa na dzien dobry i dobranoc. Tak trudno mi zrozumiec jego slowa, ktorym nie towarzysza czyny poza wiadomosciami. Czy moglby mi ktos pomoc to zrozumiec...

 

Zamyslam sie nad ludzmi, ktorzy pojawiaja sie i znikaja zostawiajac we mnie slady slow, jak dotkniecia gestego powietrza...tylko na chwile i nie interesuja ich moje uczucia...

 

Bo tak naprawde, niebezpiecznie jest wierzyc, ze cos trwa wiecznie...ja wierzylam tak bardzo i chyba juz nigdy nie uwierze znow...w pare pieknych rzuconych slow...

 

To jak dawkowanie chwil, bym nie zapomniala? Czy moze czekanie na chwile zupelnej ciszy i moje zupelne znikniecie z jego zycia? Bo jesli nie odezwe sie wcale, to juz nie istnieje? A byc moze moja wrazliwosc na to wszystko jest zbyt wyolbrzymiona, wiec dlaczego chowa mnie przed calym swoim swiatem?

 

Jesienne chwile dawkowane porcjami ciepla, sa jak promyki posrod juz zwiednietych i opadlych lisci. Mozna je tak zwyczajnie zdeptac...

czwartek, 09 czerwca 2011
Dlaczego...

Nie potrafię uwierzyć i zaufać po raz kolejny, gdy już raz uwierzyłam i zaufałam...